Na początku należy dla ścisłości przypomnieć, że mimo iż dla Wisły był to pierwszy mecz ligowy w tym sezonie, to w istocie była to już 2. kolejna Orange Ekstraklasy. Spotkanie kolejki pierwszej - z Górnikiem Zabrze - musiała bowiem Wisła przełożyć (na 14 sierpnia) ze względu na udział w turnieju towarzyskim.
Od pierwszych minut meczu z Zagłębiem widać było wyraźnie, że Wisła ma spory potencjał w ofensywie. To, co dostrzec można było już podczas sparingowych spotkań w ramach turnieju Chicago Trophy, dziś znalazło potwierdzenie.
Pierwsza sytuacja bramkowa dla Wisły miała miejsce już w 6. minucie - Andrzej Niedzielan ładnie zagrał wzdłuż pola karnego do nabiegającego Marka Zieńczuka, którego strzał minął jednak słupek bramki Valcavika.
3 minuty później bramkarz Zagłębia musiał już jednak sięgać po piłkę do siatki. Kosowski zagrał głową do Niedzielana, ten przerzucił piłkę nad jednym ze stoperów i wbiegł w pole karne, gdzie starający mu się przeszkodzić Stasiak tak niefortunnie go nabił, że piłka trafiła pod nogi Pawła Brożka. Napastnik Wisły musiał strzelić w tej sytuacji gola i strzelił. Szybkie prowadzenie!
W 15. minucie strzał Zieńczuka, po rykoszecie, z niemałym trudnem wybronił Vaclavik. Kilka chwil później okazję mieli jednak gospodarze. Po rzucie wolnym i zgraniu piłki głową, akcję na długim słupku zamykał Andre Nunes, ale zamiast skierować ją do bramki, starał się jeszcze odgrywać na środek pola karnego, przez co wiślacy zdążyli dobrze interweniować.
Kilkadziesiąt sekund później rewelacyjny powrót Dudki uchronił Wisłę, bo Łobodziński był w doskonałej sytuacji po stracie Głowackiego i podaniu Iwańskiego.
W 39. minucie dobrej okazji nie wykorzystał Brożek, który po kontrze strzelił prosto w lubińskiego bramkarza. Za to już w doliczonym czasie gry najlepszą okazję miało Zagłębie. Arboleda poradził sobie przy samej linii końcowej z Kosowskim i mocno dośrodkował w pole bramkowe, gdzie był osamotniony Chałbiński. Napastnik Zagłębia nie trafił jednak jakimś cudem w piłkę, atakując ją wślizgiem, wskutek czego do szatni Wisła schodziła prowadząc 1:0.
W drugiej połowie Wisła nie starała się bronić korzystnego wyniku, a wręcz przeciwnie - usilnie dążyła do jego podwyższenia. Dwukrotnie uderzał głową Niedzielan, za każdym razem jednak niecelnie. Jego strzały rozdzieliła przepiękna akcja, po której płaską centrę Zieńczuka fantastycznym strzałem piętą chciał wykończyć Brożek. Zabrakło kilkunastu centymetrów, a mógł być co najmniej gol kolejki, jak i nie miesiąca!
W 72. minucie świetna kontra Wisły powinna zakończyć się bramką. Piotr Ćwielong, który na boisku zastąpił Niedzielana, zagrał po ziemi kontrującą piłkę do Kosowskiego, jednak nasz pomocnik nie zdołał zdobyć z tej piłki bramki, uderzając wprost w bramkarza.
Kilka chwil później znów pokazał się Ćwielong, który doszedł do piłki zagrywanej głową niemal ze środka boiska, jednak w sytuacji sam na sam z Valcavikiek wybrał krótki róg, umożliwiając skuteczną interwencję bramkarzowi Zagłębia.
W 82. minucie zadrżały serca wiślaków, bowiem rezerwowy napastnik Zagłębia, Piotr Włodarczyk, bardzo mocno uderzył w kierunku bramki Pawełka. Na szczęście, niecelnie... Odpowiedź Wisły była jeszcze groźniejsza! Do mocnej wrzutki Zieńczuka nie doszedł jednak żaden z naszych atakujących.
Mimo że sędzia przedłużył spotkanie aż o 4 minuty, Zagłębie nie stworzyło sobie już dogodnej okazji do zdobycia gola. Wisła zagrała bardzo dobre spotkanie i jak najbardziej zasłużenie wygrała. Budujący jest fakt, że 'Biała Gwiazda' wreszcie ma się czym pochwalić w ofensywie, na co tak bardzo wszyscy narzekaliśmy jeszcze ledwie kilka miesięcy temu. Otwarcie sezonu ma zatem Wisła rewelacyjne, oby tylko tak dalej!