Po raz kolejny bohaterem spotkania został Marek Zieńczuk. W meczu z Legią trafił do siatki rywali po raz dziewiąty w tym sezonie. Jego gol zapewnił Wiśle 3 punkty!
2007-10-28 21:38:43
Legia pokonana, magiczny Zieńczuk!
W najważniejszym spotkaniu rundy jesiennej piłkarskiej Orange Ekstraklasy, Wisła Kraków pokonała na swoim stadionie warszawską Legię 1:0. Bramkę na wagę trzech punktów zdobył Marek Zieńczuk.
Mecz zapowiadany był jako wielkie wydarzenie - zmierzyć się miały dwie wielkie firmy, które ponownie rządzą ligą. Jak się okazało, spotkanie faktycznie stało na wysokim poziomie.
Pierwszą szansę Wisła miała w 10. minucie. Strzał Kosowskiego sprzed pola karnego spokojnie wyłapał jednak Mucha. W 19. minucie zaś krakowianie objęli prowadzenie. Paweł Brożek wykorzystał fatalne zachowanie Dicksona Choto, zastawił się i odegrał piłkę do Zieńczuka. Pomocnik Wisły uderzył z pierwszej piłki z szesnastu metrów w długi róg - Mucha bez szans! 1:0 dla Wisły! Dziewiąty gol Zieńczuka w tym sezonie!
Po zdobyciu bramki Wisła oddała inicjatywę Legii. Warszawianie mieli lekką przewagę optyczną do końca pierwszej połowy, ale nic z tego nie wynikało.
Za to po zmianie stron mieliśmy prawdziwy popis wiślaków - grali oni szalenie efektownie, ale przy tym też do bólu... nieskutecznie. Już na samym początku drugiej części bramkę mógł zdobyć Cantoro, ale jego płaski strzał z 15 metrów wybronił bramkarz Legii. Chwilę później wydawało się, że sam na sam z Muchą wyjdzie Brożek, ale wiślak przez nie najlepsze przyjęcie piłki utrudnił sobie zadanie i ostatecznie, w dość szczęśliwy sposób, został powstrzymany przez Choto. Trzy minuty później świetną okazję miał Zieńczuk - perfekcyjnie wyprowadzona kontra, sytuacja sam na sam, ale nasz pomocnik trafił z ostrego kąta w Muchę. Minęło kilkanaście sekund i znów zagotowało się w polu karnym warszawian! Boguski najpierw uderzył z 20 metrów, Mucha zdołał sparować piłkę do boku, tam dopadł do niej Kosowski i błyskawicznie wrzucił z powrotem w pole karne. Mucha źle interweniował, wypuszczając piłkę z rąk, ale stojący na 10. metrze Boguski dobijając piłkę nie trafił do bramki! 60 sekund później z boiska powinien wylecieć Astiz - zatrzymał bowiem ręką piłkę zmierzającą do Brożka. Mimo że wiślak znalazłby się sam przed Muchą, sędzia pokazał Hiszpanowi jedynie żółtą kartkę. Dwie kolejne minuty - najpierw Baszczyński potężnie nad poprzeczką, a następnie nieudana 'piętka' Zieńczuka. W 65. minucie świetną prostopadłą piłkę do Cantoro zagrał Boguski, ale Argentyńczyk w sytuacji sam na sam przegrał pojedynek z Janem Muchą. Za moment znów świetnie podawał Boguski, ale tym razem Paweł Brożek nie trafił w piłkę, mimo że miał przed sobą w zasadzie pustą bramkę. Szkoda, bo Brożek zasłużył dziś swą grą na gola.
Tyle okazji, a bramka tylko jedna. Dlatego każdy atak Legii przyprawiał kibiców Wisły o dreszcze. Nie było ich wiele, warte odnotowania są tylko dwa. Pierwszą okazję goście mieli w 70. minucie - niby dośrodkowanie, niby strzał Edsona o mało nie zaskoczył Pawełka. Bramkarz Wisły zdołał jednak końcami palców przenieść piłkę nad poprzeczkę, którą jeszcze ta piłka musnęła. W 81. minucie najlepszej okazji nie wykorzystał Piotr Giza. Po dośrodkowaniu Rogera były piłkarz Cracovii został kompletnie sam w polu karnym, uderzył z kilku metrów z pierwszej piłki, ale jakimś cudem spudłował! Co za szczęście.
Wisła ostatecznie pokonała Legię 1:0. Przy nieco lepszej skuteczności wynik byłby z pewnością o wiele wyższy. Zwycięstwo zatem skromne, ale najważniejsze są kolejne trzy punkty. Wisła prowadzi w tabeli z przewagą czterech oczek nad Koroną i aż ośmiu nad Legią!